Siedziałam na walizkach, jechałam dziś na 7 rok nauki w Hogwardzie. No nareszcie przyjechał pociąg złapałam walizki i poszłam szukać pustego przedziału. Szybko znalazłam pusty przedział, próbowałam dać walizki na półkę ale było to trudne, więc weszłam na krzesło i dałam walizki na półkę. Jednak zachwiałam się i zleciałam z krzesła co dziwne nie na podłogę tylko w czyjeś ramiona.
-Oj Bella, nie wiedziałem że aż tak na mnie lecisz.
-Bardzo śmieszne, a teraz puść mnie Lestrange!
- Jak sobie życzysz.-Rudolf zrobił taki ruch jak by chciał mnie z żucić na podłogę.
-Nie!!!-krzyknełam i złapałam Rudolfa za koszule.
-Hahahaha!!!! No Bells jednak się do mnie kleisz.-bezczelnie się uśmiechną i odstawił mnie na podłogę.
-Nie nawidze cię Lestrange.-i obrażona usiadłam koło okna, a momentalnie obok mnie usiadł Rudolf.
-Jesteś słodka kiedy się denerwujesz.-no super nie dość że siedzi obok mnie to jeszcze mnie obejmuje.
-Ty jesteś nie możliwy! Przestań mnie dotykać!
-A co ty taka nietykalna.
Reszta podróży mineła tak że Rudolf próbował mnie pocałować a ja na niego wrzeszczałam.